Odpowiedź na nietrafione wnioski Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową

Osiem manipulacji w raporcie IBnGR

Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową – instytucja o wieloletniej tradycji i szeroko rozpoznawalnej marce – opublikował raport, który trudno traktować poważnie. Dokument zaprezentowany 24 lipca 2014 r. nie spełnia nie tylko norm stawianych renomowanym think-tankom. To, co najwyżej, nieobiektywna publicystyka prezentująca poglądy tylko jednego gracza na rynku.

„Prawdopodobnie”, „bywa”, „często”, „zwykle” i „wydaje się” – to słowa, które wielokrotnie padają podczas opisu rynku i formułowania wniosków w raporcie IBnGR. Nie jest to wystarczający poziom szczegółowości analiz, które mają wypływać na przyszłość rynku wartego 4 mld złotych. Przedstawiona w raporcie ocena modelu biznesowego internetowych firm pożyczkowych jest bardzo surowa, więc spodziewamy się, że w najbliższym czasie będziemy zmuszeni dyskutować z tezami tam stawianymi.

Konieczne stało się zaprezentowanie zasadniczych manipulacji, które są w raporcie. Poniżej pytamy o osiem z nich. Głos ten traktujemy, jako element toczącej się debaty o kierunku rozwoju rynku. Liczymy, że nie będzie to głos ostatni i pozytywnie wpłynie na jakość dalszych materiałów przedstawianych opinii publicznej i decydentom. Pytamy więc o:

1. Ograniczenie „spirali zadłużenia” dzięki regulacji rynku. Popadanie w pułapkę zadłużenia to efekt zmiany relacji kwoty zadłużenia do dochodów, a nie liczby mikropożyczek zaciąganych w różnych okresach roku. Pułapka zadłużenia nie dotyczy sytuacji, w której konsument utrzymuje stały poziom długu, lecz takiej, w której pomimo dokonywanych spłat łączne saldo zadłużenia rośnie i klient traci możliwość terminowej obsługi zobowiązań. Według raportu, spirala zadłużenia w firmach pożyczkowych miałaby być realizowana poprzez możliwość „przedłużenia okresu spłaty” (str. 24-27). Jak sama nazwa wskazuje, przy przedłużeniu kwota zobowiązania pozostaje taka sama – zmienia się tylko termin spłaty. Klient, który przestaje spłacać ratę pożyczki trafia do windykacji ze stanem zobowiązania z dnia, w którym jej nie spłacił. Od tego momentu naliczane są już tylko odsetki ustawowe i uzasadniane koszty windykacji, które są kontrolowane przez UOKiK. Żadna tajemnicza spirala się tu nie pojawia.

Przy okazji stawiania śmiałych hipotez dotyczących regulacji, warto spojrzeć na inne państwa, gdzie one już funkcjonują. I tak, na przykład w Finlandii efektem podobnej regulacji było znaczące zwiększenie przeciętnej kwoty pożyczki – co już niewątpliwie ma wpływ na przeciętny poziom zadłużenia konsumentów i może prowadzić do realnej spirali zadłużenia.

2. Rolowanie długu. Koronnym argumentem przeciwko mikropożyczkom jest ochrona klientów przed rolowaniem długu. Przypomnijmy więc definicję rolowania za słowniczkiem umieszczonym w raporcie IBnGR. Jest to udzielenie kolejnej pożyczki na spłatę wcześniejszego zobowiązania. Zatem w przypadku mikropożyczek, przykład rolowania powinien wyglądać w następujący sposób: klient pożycza 1000 zł na miesiąc, po którym ma do oddania 1150 zł. Nie mając tych pieniędzy firma pożyczkowa oferuje mu nową pożyczkę wysokości 1200 zł na zrefinansowanie poprzedniej i dolicza do niej 180 zł prowizji. W kolejnym miesiącu oczekuje spłaty 1380 zł.  Jest jeden problem – żadna z firm zrzeszonych w Związku Firm Pożyczkowych nie umożliwia takiego modelu rolowania długu. Każdy klient może wziąć kolejną pożyczkę dopiero po całkowitej spłacie poprzedniej. Niestety, autorom publikacji ta niezgodność z rzeczywistością nie przeszkadza, a pojęcia rolowania długu używają zamiennie z przedłużaniem pożyczki już na stronie 8. Do jeszcze dziwniejszej sytuacji dochodzi na stronie 25, gdzie szczegółowo rozpisany jest hipotetyczny przykład trzykrotnego rolowania pożyczki w wybranych firmach. Przykład, choć niemożliwy do realizacji, efektownie wspiera tezę o wyraźnej poprawie sytuacji konsumenta.

Temat rolowania/przedłużania przewija się jeszcze wielokrotnie. Na przykład na stronie 16 czytelnik raportu jest informowany, że po każdorazowym przesunięciu terminu spłaty całkowite zadłużenie pożyczkobiorcy istotnie wzrasta. Otóż, jest to ewidentna nieprawda. Całkowite zadłużenie, określane jako suma zobowiązań do spłaty w danym momencie, jest niezmienne w stosunku do tego, czy spłata pożyczki jest właśnie przedłużona po raz pierwszy, czy kolejny.

3. Gospodarkę rynkową, która nie koniecznie musi być rynkowa. Po instytucji mającej gospodarkę rynkową w nazwie można by spodziewać się ochrony wolnego rynku i zasad konkurencji. Jak się jednak okazuje - nie zawsze. Na stronie 27 raportu pojawia się ostrzeżenie przed możliwym „arbitrażem produktowym”, który powstanie w przypadku niewystarczającego uregulowania rynku. Określenie przywołuje swoim brzmieniem arbitraż regulacyjny, będący zjawiskiem niebezpiecznym. Jednak z kontekstu wynika, że arbitraż produktowy to nic innego, jak wyrafinowane określenie wyboru pozostawionego konsumentowi.

Dwa akapity dalej dowiadujemy się, że „koncepcja produktu, który z góry zakłada prolongatę zadłużenia jest dyskusyjna”. Należy w tym miejscu przypomnieć, że ów dyskusyjny produkt jest już w posiadaniu 6,8 mln Polaków i nazywa się karta kredytowa.

Na stronie 25 dowiadujemy się, że dzięki regulacji „opłaty pobierane przez firmy pożyczkowe obniżyć się mogą nawet o 50%”. Policzono to na podstawie różnicy pomiędzy obecną, ustaloną w warunkach gospodarki rynkowej, ofertą jednej z firm, a planowanym limitem. Czyż to nie proste? W takim razie, gdyby limit zaostrzyć jeszcze bardziej, z oszczędnościami moglibyśmy dojść do 90%. Takie eksperymenty są obecnie prowadzone w Wenezueli. Niestety bez powodzenia.

4. Marginalne ryzyko ograniczenia sektora mikropożyczek. Światowe doświadczenia regulacyjne pokazują, iż na większości rynków wprowadzenie rygorystycznych rozwiązań, przynosiło skutek odwrotny od zamierzonego. Rzetelność analityczna wskazywałaby, że jest to trop warty podjęcia. Niestety, gdyby raport miał objąć też wnioski z dojrzałych, uregulowanych rynków to jego wydźwięk nie byłby już tak jednoznaczny. Z treści nie dowiemy się więc, że trudno jest z góry definitywnie określić skalę i kierunki działań dostosowawczych rynku. We wspomnianej już Finlandii, regulacja zwiększyła ponad trzykrotnie przeciętną kwotę zadłużenia konsumenta z tytułu pożyczek zaciąganych w firmach pożyczkowych (to dzięki tak chwalonemu zastępowaniu mikropożyczek ofertą ratalną). W Grecji, w miejsce firm pożyczkowych powstało ponad 10 tysięcy lombardów, a w Kanadzie, zamiast kredytu firmy pożyczkowe skupują z dyskontem czeki konsumentów. W Niemczech legalny pozabankowy sektor pożyczkowy został tak przeregulowany, że ustąpił miejsca dla rozkwitu szarej strefy.

5. Selektywne cytowanie źródeł. Autorzy bardzo obficie cytują raport „Rynek mikropożyczek w Polsce” opracowany przez Związek Firm Pożyczkowych. Niestety, robią to tylko w tych momentach, gdy fakty z raportu są w stanie uprawdopodobnić założone tezy. Na przykład, w kontekście kosztów. Gdy jednak rozważania przechodzą do tematu odsetka pożyczek niespłacanych, czytelnik dowiaduje się, że „koszt pozyskania środków w firmach pożyczkowych jest często zwykle [pisownia oryginalna – przyp. ZFP] wyższy niż w instytucjach bankowych. Firmy te oczekują wyższej premii za ponoszone ryzyko ewentualnej utraty swoich środków wskutek niespłacenia przez pożyczkobiorcę, co szczególnie jest zauważalne przy chwilówkach” – str. 13. Oraz „udzielają pożyczek, wiedząc z góry, że pożyczkobiorca nie będzie w stanie ich spłacić w terminie” – str. 17. W okolicy tych cytatów nie znalazło się niestety miejsce na przytoczenie wspomnianego raportu ZFP, w którym na stronie 9 znajduje się informacja, że odsetek pożyczek niespłacanych wynosi 10,75%, co jest wynikiem powyżej średniej bankowej dla segmentu pożyczek konsumenckich. Nie wspomniano też, że w Providencie, będącym sztandarowym reprezentantem segmentu, który ma „uratować” konsumentów przed mikropożyczkami, wskaźnik pożyczek niespłacanych „wynosi nieco ponad 28%, co jest bezpiecznym poziomem i jest dokładnie w środku korytarza rekomendowanego dla naszej grupy” – jak stwierdził ostatnio jego przedstawiciel.

6. Rzekome poparcie regulacji przez część firm. „Warto podkreślić, że cześć firm pozytywnie ocenia wprowadzane zmiany” – str. 36. Mówiąc konkretnie: tylko jedna firma ocenia te zmiany pozytywnie. Jest to osamotniony Provident, który wypowiada się za pośrednictwem organizacji pracodawców, nie reprezentującej innych firm pożyczkowych poza nim. Wyjaśnienie tego fenomenu znajduje się w samym raporcie: „Prawdopodobnie, z korzyścią dla klientów, zmniejszy się liczba pożyczek o bardzo krótkim terminie spłaty (tygodniowym), ale zostanie to zrekompensowane większą liczba pożyczek dłuższych (od 30 dni)”. Jest to niestety wniosek zgodny z obawami ZFP, dotyczącymi tego, kto zarobi na cenowej regulacji branży. 

Żałujemy przy tym, że autorzy raportu nie podpisali się pod nim oraz nie wskazali zleceniodawcy, o ile taki występuje. Przykładowo, raporty o rynku firm pożyczkowych autorstwa PwC, zawierają oznaczenie, że przygotowane są na zlecenie Providenta. Identycznie oznaczane są raporty zlecane przez ZFP. Wymaga tego rzetelność i uczciwość wobec czytelników raportu aspirującego do miana bezstronnego i niezależnego. Ponadto, dla autorów nie powinien być to powód do wstydu. Warto zaznaczyć, że Provident, jako partner jawnie współpracuje z IBnGR przy okazji sopockiego EFC, którego Instytut jest współorganizatorem. Czy sponsoring ma wpływ na bezstronność analityków, czy potencjalny konflikt interesów wpływa na treść raportu, pozostawiamy jako kwestie otwarte.

7. Proste manipulowanie faktami. Ponoć firmy pożyczkowe pobieżnie oceniają zdolność kredytową klienta (str. 9, 13), a widoczne jest to po tym, że pożyczkę można otrzymać w czasie krótszym niż kwadrans. Tymczasem, dzięki technologii używanej w firmach działających online, jedna minuta to wystarczający czas na sprawdzenie klienta w BIK, BIG Infomonitor, ERIF, KRD, bazie dokumentów zastrzeżonych, wewnętrznej bazie antywyłudzeniowej i wykonania scorringu behawioralnego z użyciem big data. W rezultacie w internecie odrzucane jest 65% wniosków od nowych klientów. Jednocześnie niektóre firmy naziemne, w ogóle nie sprawdzają kondycji finansowej nawet w połowie z tych baz, żądając zamiast tego możliwości wejścia do domu klienta, gdzie prowadzą swoisty niejawny finansowy wywiad środowiskowy.

Inny przykład znajdujemy na stronie 14: „Często spotyka się oferty mikropożyczek o teoretycznie [wyróżnienie – ZFP] zerowym oprocentowaniu”. Dalej, w tabeli na stronie 23 możemy wyczytać, że koszt każdorazowej pożyczki wysokości 1000 zł w Vivus Finance to 140 zł. W rzeczywistości na rynku dostępne są pożyczki o nie tylko teoretycznie, ale też PRAKTYCZNIE zerowym oprocentowaniu i jest to np. pierwsza pożyczka w Vivus Finance. W sprawie tych nieprawdziwych informacji Vivus skontaktuje się z autorami raportu w odrębnym trybie. Dane na temat innych ofert również są pomylone lub nieprecyzyjnie podane (np. ViaSMS, Kredito24).

Absolutny brak profesjonalizmu widać również w cytowaniu źródeł, np. na str. 19 autorzy powołują się na raport PwC cytując strukturę rynku. Naprawdę według PwC z firm pożyczkowych korzysta 4% gospodarstw domowych, ale już w IBnGR na podstawie PwC to 8,5%.

8. Nierozumienie kalendarza. Temat mniejszej wagi, ale pokazujący zakres zagadnień, jakie zmuszeni jesteśmy prostować. „Chwilówki udzielane na jeden tydzień, są w dużej mierze nieadekwatne do polskich realiów, choćby dlatego, że wynagrodzenia zazwyczaj wypłacane są w cyklu miesięcznym” – czytamy na str. 30. Aby regulacje wyszły naprzeciw obawom autorów raportu należałoby chyba ustawowo uregulować, że pożyczki na tydzień mogą być udzielane tylko pod koniec miesiąca. Bo jaka jest nieadekwatność oferty do realiów w przypadku, gdy klient zaciąga mikropożyczkę 24 dnia miesiąca wiedząc, że 31 dostanie wypłatę. A tak właśnie robi wielu klientów firm pożyczkowych. W imię czego mamy im zakazać spłaty pożyczki w dniu, w którym dostają wypłatę?

Aby jeszcze bardziej skomplikować swoje wnioski na następnej – 31 – stronie raportu czytamy, że „tygodniowy cykl spłaty, na przykład części pożyczki, może okazać się wygodniejszy, gdyż łatwiejsze może okazać się uzbieranie co tydzień mniejszej kwoty niż jednorazowo większej”. Są więc wyjątki od reguły o nieadekwatności. Jak rozumiemy, jest to ukłon w stronę firmy oferującej włącznie raty tygodniowe.

Związek Firm Pożyczkowych uważa, że tylko merytoryczna debata, oparta na argumentach, a nie mitach i uprzedzeniach może doprowadzić do wypracowania pożądanego konsensusu. Do tego potrzebne są stanowiska przygotowane w oparciu o rzetelne dane i prezentujące wnioski obiektywne lub ze wskazaniem czyja optyka została przyjęta. W przypadku omawianej publikacji obu tych elementów zabrakło.

 - Firmy Członkowskie Związku Firm Pożyczkowych

Zobacz również: porównanie wycinków prasowych ze stanowiskami IBnGR odnośnie do ograniczenia kosztów kredytu konsumenckiego z 2014 r. i z 2005 r.


Związek Firm Pożyczkowych tworzy własny system informacji o kredytobiorcach

Podpisano listy intencyjne ws. stworzenia branżowej bazy danych o mikropożyczkach

Trwają prace nad stworzeniem branżowej bazy informacji o klientach pożyczkowego sektora pozabankowego. Firmy zrzeszone w Związku Firm Pożyczkowych, podpisały już w tej sprawie listy intencyjne. Główne założenia systemu to obniżenie default rate w firmach pożyczkowych oraz lepsza ocena zdolności kredytowej klientów.

Dla klientów terminowo spłacających pożyczki istnienie systemu przełoży się na wyższą zdolność kredytową, a więc tańsze pożyczki i wyższe limity kwotowe. Dla nierzetelnych dłużników, system będzie barierą przed dalszym zadłużaniem. Baza dedykowana jest dla firm mikropożyczkowych działających on-line.

Założycielami systemu są firmy zrzeszone w Związku Firm Pożyczkowych i one w pierwszej kolejności będą miały do niego dostęp, a są to: Vivus, NetCredit, ViaSMS, SMS365, Kredito24, Pożyczkomat, Lendon.pl, MiniCredit, Pandamoney, Zaplo, Zaimo, InCredit i PolCredit. Przed uruchomieniem systemu do współpracy została zaproszona również jedna firma spoza Związku - Wonga.com. Architektura systemu będzie skalowalna, tak aby w przyszłości kolejne firmy pożyczkowe mogły dołączyć do bazy.

System będzie działał on-line i stale się aktualizował. Dodatkowo dane o zadłużeniu przeterminowanym będą automatycznie kierowane do jednego z BIG-ów, aby zapewnić dostęp do informacji gospodarczej również podmiotom z innych sektorów gospodarki.

Budowa bazy nie wpływa na pozytywną rekomendację wymiany danych pomiędzy sektorem pożyczkowym i bankowym - ZFP nadal zaleca korzystanie z baz BIK, jako jeden z dobrych standardów

 

Katastrofalne skutki 3. propozycji regulacji MF

Mikropożyczki znikną z rynku jeżeli rząd nie zmieni założeń

Związek Firm Pożyczkowych jest zaniepokojony kierunkiem w jakim idzie projekt regulacyjny Ministerstwa Finansów. Najnowsza propozycja nowelizacji ustawy o kredycie konsumenckim zakłada wprowadzenie restrykcyjnych limitów cenowych oraz dodatkowe ograniczenia dla klientów powracających.

- Pomysły Ministerstwa Finansów to ukłon w stronę ratalnych pożyczek na długie okresy i wysokie kwoty. Wejście tych przepisów w życie oznacza koniec całego sektora mikropożyczek on-line. To bezprecedensowy przykład, gdy kilka paragrafów zlikwiduje innowacyjny i potrzebny sektor produktów finansowych – mówi Jarosław Ryba, prezes Związku Firm Pożyczkowych.

Ministerstwo Finansów już po raz trzeci przedstawia propozycję limitowania cen na rynku pozabankowym. Według nowych założeń pozaodsetkowe koszty nie mogą przekroczyć sumy 25% i dodatkowo 30% za każdy rok trwania umowy, łącznie jednak nie więcej niż 100% całkowitej kwoty pożyczki. Jednocześnie w przypadku udzielenia danemu konsumentowi kolejnych pożyczek w okresie 120 dni, jako podstawa do obliczania sumy kosztów brana jest tylko kwota pierwszej pożyczki.

W praktyce oznacza to, że oferty pożyczek krótszych niż 4-miesięczne znikną z rynku. Ponieważ w związku z pozostałymi regulacjami wzrosną również koszty działania firm, ekonomicznie nieuzasadnione będzie ponadto udzielanie drobnych pożyczek w ramach nowego limitu. Eksperci z Instytutu Analiz Rynkowych wyliczyli, że pełna implementacja nowych przepisów w średniej wielkości internetowej firmie pożyczkowej przełoży się na wzrost kosztów o 39,76 zł na każdej pożyczce (średnia kwota pierwszej pożyczki to 449 zł).

W reakcji na nowe założenia ustawy ZFP i Konferencja Przedsiębiorstw Finansowych wspólnie wystosowały apel do Ministerstwa Finansów o pilne przeprowadzenie nowej rundy konsultacji społecznych, ponieważ pośpieszny tryb prezentowania ostatnich propozycji oraz stronniczość regulacji budzą wiele wątpliwości. Zdaniem ekspertów obecny kształt regulacji całkowicie ignoruje specyfikę rynku pożyczek krótkoterminowych. Przez zmniejszenie konkurencji i rozrost szarej strefy, może też pogorszyć sytuację konsumentów.

- Specyfika mikropożyczek zakłada, że pierwsza przyznana kwota zawsze jest bardzo niska. Dopiero po pełnej spłacie, następnym razem klient może wnioskować o wyższą. To element modelu ograniczenia ryzyka i zachęta do świadczenia usług na najwyższym poziomie, aby zatrzymać klientów powracających. Niestety nowe regulacje całkowicie to ignorują, dlatego dalsza działalność internetowych firm pożyczkowych w Polsce jest zagrożona – dodaje Jarosław Ryba.

ZFP radzi jak bezpiecznie pożyczać

10 praktycznych zasad bezpiecznego pożyczania

Wnioskując o pożyczkę:

  1. Uważaj na opłaty za rozpatrzenie wniosku i nie zgadzaj się na nie, gdy ich wysokość budzi podejrzenia.
  2. Nie podpisuj weksli ani innych zobowiązań niewspółmiernych do wnioskowanej kwoty.
  3. Zwróć uwagę, czy przed podpisaniem umowy dokładnie wiesz ile i kiedy masz oddać. Nie bierz pożyczki, jeżeli wcześniej nie zostaniesz poinformowany o jej pełnych kosztach.
  4. Nie bierz pożyczki na spłatę innego długu. Skontaktuj się z wierzycielem i negocjuj warunki spłaty, dzięki temu nie wpadniesz w pętlę zadłużenia.
  5. Sprawdź wiarygodność firmy, z usług której chcesz skorzystać. Możesz to zrobić samodzielnie w internecie, lub kontaktując się ze Związkiem Firm Pożyczkowych.
  6. Nigdy nie podpisuj umowy jeżeli jej zapisy są niezrozumiałe.
  7. Podczas spotkania z przedstawicielem firmy żądaj przedstawienia wszystkich ofert i obietnic na piśmie lub drogą e-mailową.
  8. Jeżeli szukasz pożyczki pozabankowej na najlepszych warunkach sprawdź oferty w internecie.
  9. Jeżeli otrzymałeś pożyczkę pamiętaj o terminowym regulowaniu rat i unikaj opóźnień w spłacie.
  10. Korzystaj z usług renomowanych firm pożyczkowych, a unikniesz przykrych niespodzianek.

Jeżeli masz wątpliwości, lub chcesz zasięgnąć porady o zasadach bezpiecznego pożyczania skontaktuj się z nami pod adresem: kontakt@zfp.org.pl

Opinia ZFP do rządowego projektu ustawy o branży pożyczkowej

ZFP: Regulować bez limitów? 10 x TAK

Związek Firm Pożyczkowych wysłał wczoraj do Ministerstwa Finansów uwagi do rządowych założeń regulacji. Branża zgadza się z większością propozycji Ministra. Uzasadnione wątpliwości budzi jednak pomysł nowego 30-proc. limitu pozaodsetkowego.

27 sierpnia Ministerstwo Finansów przedstawiło propozycje założeń do nowej ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym, ustawy Prawo Bankowe oraz niektórych innych ustaw, które mają uregulować działanie sektora firm pożyczkowych.

Związek Firm Pożyczkowych jako reprezentant branży został poproszony, w ramach konsultacji społecznych, o zgłoszenie uwag do projektu. Wczoraj stanowisko ZFP trafiło na biurko Ministra.

Branża popiera wszystkie regulacje prawne, które zwiększą ochronę konsumenta bez ingerencji w relacje biznesowe i wolność gospodarczą. Dlatego ZFP sprzeciwia się wprowadzeniu 30 proc. limitu na koszty pozaodsetkowe, ale pozytywnie ocenia pozostałe pomysły, które zdaniem Związku, szybko wyeliminują z rynku nieuczciwych przedsiębiorców.

10 x TAK

  1. ZFP popiera utworzenie Rejestru Firm Pożyczkowych. To propozycja jaką branża zgłasza od dawna. Właściwym miejscem dla niego jest Ministerstwo Gospodarki.
  2. Wymogi kapitałowe wobec firm pożyczkowych zwiększą odpowiedzialność najmniejszych      przedsiębiorców. Ministerstwo proponuje 60 000 zł. Zdaniem ZFP od profesjonalnych firm pożyczkowych można wymagać nawet 1 000 000 zł kapitału zakładowego.
  3. Firmy pożyczkowe działające tylko jako spółki kapitałowe to korzystna regulacja. Rządowy wymóg formy organizacji prawnej, to również postulat branży. Spółki kapitałowe są bardziej przejrzyste i lepiej dzielą funkcje właścicielskie, nadzorcze i zarządcze.
  4. Branża popiera wymóg niekaralności wobec zarządów. Ten prosty wymóg wyeliminowałby z rynku wszystkich nieuczciwych przedsiębiorców, którzy już wcześniej mieli konflikt z prawem.
  5. ZFP popiera doprecyzowanie przepisów o maksymalnych karnych odsetkach za zwłokę. Firmy pożyczkowe, tak jak banki, stosują się do już obowiązujących limitów, ale są przedsiębiorcy którzy próbują je obchodzić.
  6. Branża mówi „tak” dla wprowadzenia jasnych zasad ustalania kosztów windykacji. Regulacje powinny przy tym uwzględniać faktycznie ponoszone koszty i mobilizacyjną rolę, jaką opłaty pełnią w procesie odzyskiwania należności.
  7. Firmy pożyczkowe zrzeszone w ZFP udzielają pożyczek wyłącznie ze środków własnych i popierają zaostrzenie kar dla parabanków za prowadzenie działalności bankowej bez licencji (udzielanie  pożyczek z depozytów zebranych od innych klientów) do 5 lat pozbawienia wolności i grzywny 10 mln zł.
  8. ZFP popiera zwiększenie uprawnień KNF, przez wyposażenie nadzoru w narzędzia do walki z parabankami. Gdyby przepis umożliwiający KNF kontrolę firm podejrzanych o gromadzenie      depozytów i obciążanie ich ryzykiem obowiązywał wcześniej, zapobiegłby aferze Amber Gold.
  9. ZFP popiera również pomysł ułatwienia współpracy KNF z pozostałymi instytucjami nadzorczymi, przez zwolnienie Komisji z tajemnicy w zakresie postępowań przeciwko firmom podejrzewanym o działalność bankową bez licencji.
  10. Firmy pożyczkowe zgadzają się z zasadą wzajemności we współpracy z BIK i BIG-ami. Potrzebne są takie regulacje, które na zasadach dobrowolności, będą zachęcać pożyczkodawców do raportowania nie tylko o dłużnikach, ale również o klientach rzetelnie spłacających zobowiązania. Ułatwi to całej branży finansowej jeszcze lepszą ocenę zdolności kredytowej klientów.

Dlaczego limit 30 proc. kosztów nie chroni dostatecznie konsumentów? – Jarosław Ryba, Prezes Zarządu Związku Firm Pożyczkowych

- Przemyślana polityka regulacyjna państwa nie może opierać się na limitach i ograniczeniach, ale powinna tworzyć warunki do tego, by konkurując na równych zasadach zwyciężali najlepsi. Rząd zamiast bawić się w przedsiębiorcę i w jego imieniu konstruować parametry produktu finansowego, powinien działać dwutorowo – tworzyć prawne warunki brzegowe, które wyeliminują z rynku nieuczciwych graczy oraz zadbać o to, by konsument miał zagwarantowany dostęp do informacji, które pozwolą mu porównać oferty i wybrać najlepszą. W tym kierunku idzie 10 propozycji, które zaopiniowaliśmy pozytywnie.

 

Polska The Times

Rząd chce pomóc klientom, a zaszkodzi 

 

polska_the_times_warszawa.jpg

Z Jarosławem Rybą, prezesem Związku Firm Pożyczkowych, rozmawia Agnieszka Skarbek-Malczewska.
Miesiąc temu Ministerstwo Finansów przedstawiło propozycje założeń do nowych regulacji prawnych dotyczących funkcjonowania rynku finansowego. Ich głównym celem jest regulacja sektora firm pożyczkowych. W ostatnim okresie mamy do czynienia z prawdziwym wysypem projektów ustaw, które mają uporządkować tę branżę - swoje koncepcje ogłosili i politycy PiS, i PSL Jak Pan ocenia te projekty? Projekt PSL nie reguluje, tylko porządkuje stan prawny, ale wobec niektórych proponowanych zapisów są wobec niego uzasadnione wątpliwości w podkomisji finansów. Co warto docenić, mimo nacisków, w projekcie ludowców nie ma propozycji limitowania cen pożyczek. PiS proponuje za to twardą regulację sprowadzającą się do limitowania łącznych kosztów pożyczki i wysokich kar za przekraczanie limitów, Moim zdaniem to rozwiązanie nie poprawi w żaden sposób ochrony konsumentów. Najbardziej kompleksowy wydaje się projekt rządowy, który chronologicznie jest ostatni, więc czerpie pomysły z wcześniej zaproponowanych rozwiązań  oraz uwzględnia postulaty Związku Firm Pożyczkowych. Aczkolwiek i on budzi zastrzeżenia, ponieważ są w nim nietrafione pomysły, jak limitów kosztów pozaodsetkowych czy uprawnienie UOKiK do zamykania firmpożyczkowych decyzją administracyjną...

Gazeta Finansowa

Związek Firm Pożyczkowych chce ostrzejszej regulacji rynku pożyczek niż proponuje resort finansów 

Gazeta-finansowa-logo.jpg

Związek Firm Pożyczkowych pozytywnie ocenia kierunek, w którym zmierzają regulacje proponowane przez resort finansów. Szczególnie te, które mają na celu wyeliminowanie z rynku nieuczciwych podmiotów, m.in. zwiększenie kar za nielegalną działalność parabankową, czy większy nadzór KNF. Branża postuluje nawet zaostrzenie niektórych propozycji, np. znaczące podniesienie kapitału zakładowego dla nowych firm. 

Związek Firm Pożyczkowych przekazał Ministerstwu Finansów swoje uwagi dotyczące uregulowania rynku pożyczek pozabankowych. Pozytywnie zaopiniował 10 propozycji resortu, m.in. utworzenia Rejestru Firm Pożyczkowych, wymóg niekaralności osób z zarządu, czy wprowadzenia jasnych zasad ustalania kosztów windykacji. - Kierunkowo pozytywnie zapatrujemy się na regulacje, które zostały zaproponowane przez resort finansów — komentuje w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria  Jarosław Ryba, prezes Związku Firm Pożyczkowych...

Dziennik Gazeta Prawna

Kiedy nie działa wymiar sprawiedliwości, budzą się regulacje


dGP.jpg

Zwolennicy „cywilizowania" gospodarki wolnorynkowej chcą w imię naszego dobra dalszego ograniczania konkurencji. Przyrównują ją do dżungli, w której na obywatela czają się firmy niczym dzikie bestie. Owo „cywilizowanie" sprowadza się do karczowania tej dżungli, czyli ograniczania i eliminowania działającej zgodnie z prawem konkurencji. Dżunglę zastępuje się betonową pustynią z zakazami. Dzieje się tak zazwyczaj na skutek braku sukcesów w sprawach dotyczących oszustw obywateli na większą skalę. Podejmuje się wówczas inicjatywę „uregulowania i ucywilizowania" kolejnej rynkowej branży, zamiast naprawy wymiaru sprawiedliwości.  Dotychczasowe działanie wymiaru sprawiedliwości bez rezultatów w sprawie Amber Gold skłoniło urzędy rządowe do wykazania się aktywnością wobec branży firm pożyczkowych (...)

Jak do tej pory mnożenie biurokratycznych regulacji nie poprawiło w żadnej mierze sytuacji konsumentów na rynku. Szansą na ograniczenie nieuczciwych praktyk jest działanie samej branży. Niedawno Związek Firm Pożyczkowych zapowiedział wprowadzenie standardów w usługach świadczonych przez ich branżę (...)

Rzeczpospolita

Manifest protobankowości  

 

rzeczpospolita.jpg

Uczciwe firmy pożyczkowe nie tworzą niby-banków. 
Działają na własne ryzyko, nie przyjmując depozytów 
i nie stosując skomplikowanej inżynierii finansowej 
– pisze prezes Związku Firm Pożyczkowych.

W pierwszych dwóch–trzech dekadach po drugiej wojnie światowej praca bankiera nie różniła się znacząco od pracy robotnika fabryki. Zaczynała się o 9.00, kończyła o 17.00. Polegała na przyjmowaniu depozytów na 3 proc. i udzielaniu kredytów na 6 proc. To wszystko. Bez zbędnych komplikacji, blisko rzeczywistych potrzeb konsumentów i firm.

Od lat 80. zaczął się proces stopniowej deregulacji systemu finansowego. Pojawiły się skomplikowane instrumenty zrozumiałe wyłącznie dla matematyków finansowych. Banki coraz częściej i chętniej angażowały się w interesy na arenie międzynarodowej. Od tego czasu przynajmniej raz na dekadę światową architekturą finansową wstrząsał poważny kryzys.

Ryzykowna polityka

Próby regulacji ze strony nadzorów finansowych banki skutecznie omijały, przenosząc swoją działalność do „liberalnych rajów" albo do „strefy cienia". Granice pomiędzy bankowością inwestycyjną a komercyjną coraz bardziej się zacierały. Niektóre instytucje osiągnęły takie rozmiary, że stały się zbyt wielkie, by upaść, co dodatkowo wzmacniało ich pozycję na rynku i zachęcało do bardziej ryzykownych inwestycji.

Banki zaczęły także odchodzić od finansowania zwykłego Kowalskiego i jego firmy, a coraz chętniej kredytowały dużych graczy lub angażowały się głównie w rożnego rodzaju spekulacje. Na nich można dużo szybciej i łatwiej zarobić. Szefowie dużych banków inwestycyjnych zaczęli tracić kontakt z rzeczywistością, twierdząc, że „wykonują pracę Boga".

Historia z kreacją pieniądza nie dotyczy tego sektora

Do takiej ewolucji sektora bankowego w znacznym stopniu przyczyniła się „monetarna otoczka". Banki mogą kreować pieniądz przede wszystkim dzięki tzw. transformacji zapadalności. Przyjmują depozyty „na krótko" i udzielają kredytów „na długo". Niby nie ma w tym nic złego, w sumie to jedno z podstawowych zadań sektora bankowego.

Z drugiej strony, jak pokazały doświadczenia ostatnich lat, bez odpowiedniego nadzoru, dla procesu kreacji pieniądza przez nowoczesne banki sky is the limit. A im więcej pieniądza na rynku, tym bardziej ryzykowna polityka kredytowa banków... a to już jest zaczyn pod kolejny kryzys finansowy.

Uzupełnienie oferty

Jak na tym tle prezentuje się działalność firm pożyczkowych? Zacznijmy od tego, że firmy pożyczkowe nie przyjmują depozytów. Cała historia z kreacją pieniądza, która wymykając się spod kontroli, może prowadzić do kryzysów na rynku finansowym, nie dotyczy tego sektora.

Odnośnie do roli pozabankowych pożyczkodawców w gospodarce warto oddać głos Komisji Nadzoru Finansowego. KNF w najnowszym raporcie spostrzega, że firmy pożyczkowe uzupełniają ofertę banków „(...) o pożyczki udzielane na niskie kwoty, krótkie okresy, przy maksymalnie uproszczonych procedurach, często udzielanych w mniejszych miejscowościach i na terenach wiejskich, które pozostają poza głównym obszarem aktywności banków".

W butach dawnych banków

Dlaczego banki nie są aktywne w tym segmencie rynku? Z jednej strony jest to wynik regulacji. Ale z drugiej, o czym pisał w swoim raporcie Deloitte, firmy pożyczkowe są dużo bardziej elastyczne, zarówno jeśli chodzi o podejście do klienta, jak i wprowadzanie nowinek technologicznych. Dzięki temu są w stanie obsługiwać tę część rynku, którą przestały interesować się banki. Można powiedzieć, że firmy pożyczkowe wchodzą w buty banków sprzed lat, stając się takimi „protobankami".

Nie „para", tylko właśnie „proto"! Przedrostek „para" pochodzi z języka greckiego. Oznacza: „obok", „niby". Uczciwe firmy pożyczkowe nie robią niby-banków. Działają na własne ryzyko, nie przyjmując depozytów i nie stosując skomplikowanej inżynierii finansowej. Będąc blisko ludzi i ich realnych potrzeb wypełniają lukę na rynku finansowym.

Jarosław Ryba, prezes Związku Firm Pożyczkowych